Grecję można znaleźć także poza Grecją! Trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać. Taki cel postawiliśmy sobie z początkiem 2025 roku – aby odwiedzić zupełnie nowe dla nas miejsce na mapie Europy, ale jednocześnie nie rezygnować z naszej ukochanej Grecji. I ten cel udało nam się zrealizować. Połączyliśmy Włochy z Grecją – Sycylię z Kretą! Przygotowania do naszego jubileuszowego, dziesiątego wyjazdu do Hellady, jak zawsze rozpoczęliśmy dużo wcześniej, od wertowania przewodników i przeglądania internetowych blogów w poszukiwaniu inspiracji. Miejsc nie tylko pięknych, ale także mających silne związki z Grecją. I okazało się, że to właśnie na Sycylii, która od VIII wieku p.n.e. była grecką kolonią, można znaleźć imponujące dziedzictwo tamtej epoki, które do dziś definiuje krajobraz tej włoskiej wyspy.
Z początkiem sierpnia z deszczowych Katowic wyruszyliśmy do słonecznej Katanii, która na dziesięć dni stała się naszym tymczasowym domem. Na tą okazję wynajęliśmy cudowny apartament z pięknym tarasem, z którego z jednej strony rozciągał się panoramiczny widok na Katanię, a z drugiej zaś na najwyższy w Europie i wciąż aktywny wulkan – Etnę. Poranne, niespieszne śniadania oraz wieczorne posiadówki z takim widokiem nigdy nie mogą się nudzić! Plan na Sycylię był prosty – poznać jej wschodnią część, poszukując przy okazji śladów greckiego panowania na wyspie.
Pierwsze dwa dni poświęciliśmy w całości na Katanię. To drugie co do wielkości miasto Sycylii, położone malowniczo u stóp Etny. Katania to miejsce, którego greckie korzenie są tak głębokie, jak fundamenty domów stojących u podnóża wulkanu. Choć dziś kojarzy się głównie z barokiem z kamienia wulkanicznego, jej starożytna historia to fascynujący naddatek do dziejów Wielkiej Grecji (Magna Graecia) – pełen rywalizacji, potęgi, tyranów i… katastrof. Około 729 roku p.n.e. greccy koloniści z pobliskiego Naksos (gr. Νάξος, którzy sami przybyli z miasta Chalkida (gr. Χαλκίδα) na Eubei (gr. Εύβοια)) postanowili rozszerzyć swoje wpływy na żyzne tereny u podnóża Etny. Wypędzili rdzenną ludność (Sykulów) i założyli miasto, które nazwali Katánē. Katania szybko stała się bogatym ośrodkiem rolniczym. Wulkaniczna gleba rodziła najlepsze oliwki, zboże i wino w całym regionie.
W VI wieku p.n.e. Katania stała się sławna w całym greckim świecie dzięki jednemu człowiekowi – Charondasowi (gr. Χαρώνδας). Był wybitnym filozofem i prawodawcą, który stworzył dla miasta zbiór praw napisanych wierszem (by łatwiej było je zapamiętać i śpiewać podczas uczt). Prawa Charondasa były surowe, ale sprawiedliwe. Największym przekleństwem greckiej wówczas Katanii było jej położenie – zbyt blisko potężnych Syrakuz. W V wieku p.n.e. Katania wpadła w oko syrakuzańskiemu tyranowi, Hieronowi I, który w 476 roku p.n.e. podbił miasto, przesiedlił jej mieszkańców do Lentini, a zdobyte polis zasiedlił swoimi lojalnymi żołnierzami z Peloponezu (gr. Πελοπόννησος) i Syrakuz (gr. Συρακούσες). Niedługo potem zmienił nazwę miasta na Aitna (strgr. Αἴτνη). Stan ten nie trwał jednak zbyt długo – po śmierci Hierona dawni mieszkańcy Katanii wrócili z wygnania, sprzymierzyli się z Sykulami, przepędzili najeźdźców i wreszcie przywrócili miastu dawną nazwę.
Ostateczny gwóźdź do trumny mieszkańcy Katanii wbili pod koniec V wieku p.n.e. kiedy podczas wielkiej wojny peloponeskiej poparli Ateny (gr. Αθήνα) w walce przeciwko Syrakuzom. Przez pewien czas z miejskiego portu wyruszała ateńska flota wojenna. Jednak gdy w 403 roku p.n.e. ateńska ekspedycja na Sycylii zakończyła się katastrofą, los Katanii był już przypieczętowany. Dionizjos I Starszy, ówczesny tyran Syrakuz, nie zapomniał kto stał u boku wojujących Ateńczyków. Katania została doszczętnie złupiona, a mieszkańcy sprzedani w niewolę. Tyran oddał ruiny miasta w ręce swoich najemników. Od tego momentu miasto nigdy nie wróciło już do czasów swojej świetności jako niezależne polis. Zawsze pozostawało w strefach wpływów silniejszych sąsiadów. Ostatecznie grecki okres Katanii zakończył się w 263 roku p.n.e., kiedy podczas I wojny punickiej miasto zdobyli Rzymianie.
Zwiedzanie zaczęliśmy od Piazza del Duomo, czyli centralnego placu Katanii, który wraz ze swoją zabudową wpisany jest na listę dziedzictwa UNESCO. Tam też odnaleźć można symbol miasta – Fontana dell’Elefante, czyli posąg słonia wyrzeźbiony z czarnej skały wulkanicznej, niosącego na grzbiecie egipski obelisk. Na placu znajduje się także wzniesiona w XI wieku i odbudowana po trzęsieniu ziemi z 1693 roku w stylu baroku sycylijskiego Bazylika Katedralna świętej Agaty. To główna świątynia Katanii i jednocześnie sanktuarium dedykowane patronce miasta i całej Sycylii. W jej wnętrzu znajduje się m.in. grób wybitnego kompozytora Vincenzo Belliniego. Poszukując greckich śladów w Katanii, warto obejrzeć ruiny Teatro greco-romano di Catania, czyli najpierw greckiego, a później rzymskiego odeonu, gdzie prawdopodobnie Alkibiades namawiał Katanijczyków do podjęcia sojuszu z Atenami.
Po dwóch intensywnych dniach w Katanii zafundowaliśmy sobie kolejny – tym razem wspinaczkę na kratery szczytowe Etny! Obcowanie z nieokiełznaną przyrodą, wejście na wysokość 3 320 metrów n.p.m. i mijane po drodze pola lawowe, osuwiska, skały, popiół, wszechobecny pył, opary siarki i jej żółte nacieki na długo pozostały w naszej pamięci. Mieliśmy też dużo szczęścia – kilka dni po naszej wizycie na Etnie, z jednego z kraterów szczytowych nastąpiła erupcja, a dalsze wycieczki w to miejsce zostały czasowo wstrzymane!
Kolejnego dnia wyruszyliśmy na dalsze poszukiwanie śladów Grecji, tym razem do Doliny Świątyń (wł. Valle dei Templi) w Agrigento. Co ciekawe, jej nazwa nijak ma się do rzeźby terenu! W rzeczywistości świątynie wcale nie leżą w dolinie, lecz na szczycie skalistego wzgórza. W starożytności ten monumentalny sznur budowli miał witać żeglarzy przybijających do brzegów Sycylii i już z daleka głosić potęgę miasta. Grecki filozof Empedokles pisał o swoich współmieszkańcach: „Budują tak, jakby mieli żyć wiecznie, a ucztują tak, jakby jutro mieli umrzeć”. Patrząc na historię tego miejsca, trudno o lepsze podsumowanie. Historia świątyń w tym miejscu zaczyna się w 581 roku p.n.e. kiedy greccy koloniści z Geli (gr. Γέλα) i wyspy Rodos (gr. Ρόδος) założyli tu miasto Akragas (gr. Ακράγας). Dzięki handlowi oliwą i winem z Kartaginą, miasto w imponującym tempie stało się jednym z najludniejszych i najbardziej luksusowych ośrodków Magna Graecia. W V wieku p.n.e. pod rządami Terona (488-472 p.n.e.) po wielkim zwycięstwie nad Kartagińczykami w bitwie pod Himerą (480 p.n.e.) miasto zyskało tysiące niewolników i gigantyczne bogactwo. Wtedy też rozpoczęto budowę kompleksu świątyń, które dziś możemy podziwiać.
W ciągu zaledwie jednego stulecia Grecy wznieśli na południowym wybrzeżu Akragas kilkanaście świątyń w stylu doryckim. Użyli do tego lokalnego piaskowca o złoto-żółtym odcieniu, który w promieniach wieczornego, zachodzącego słońca sprawia wrażenie niemalże czerwonego. W skład kompleksu wchodziły następujące świątynie:
Kolejny dzień upłynął nam na wałęsaniu się po uliczkach Messyny i Taorminy. W Messynie (gr. Μεσσήνη), mimo że i ona ma greckie korzenie, to trudno dziś odnaleźć namacalne, architektoniczne pozostałości starożytnej Grecji. Warto jednak na chwilę zatrzymać się przy jej historii, bo ta jest naprawdę fascynująca! Miasto założyli około 730 roku p.n.e. greccy piraci i koloniści z Chalkidy. Zachęcił ich do tego znakomity naturalny port w kształcie sierpa lub kosy, który osłaniał statki przed intensywnymi w tym miejscu prądami morskimi. Pierwotna nazwa miasta to Zánklē (gr. Ζάγκλη), co w języku rdzennych Sykulów oznaczało właśnie kosę. Dla Greków Cieśnina Messyńska była miejscem przerażającym. To tutaj, według Odysei Homera, po dwóch stronach wąskiego przesmyku czaiły się dwa potwory morskie: Scylla (po stronie kalabryjskiej) oraz Charybda (wciągająca pod wodę tuż przy porcie w Zankle). Kto zatem kontrolował Zankle, ten kontrolował ten niebezpieczny, ale kluczowy przesmyk.
Z początkiem V wieku p.n.e., po upadku powstania jońskiego w Azji Mniejszej, uchodźcy z greckiej wyspy Samos (gr. Σάμος) przybyli do miasta i za zgodą ówczesnego tyrana Skythesa osiedlili się w nim. Gdy jednak wojska z Zankle wyruszyły na kolejną kolonizatorską wyprawę, tyran pobliskiego miasta Geli (gr. Γέλα) – Hippokrates namówił Samijczyków by zajęli bezbronne wtedy miasto i przejęli je dla siebie. Tak też zrobili, a prawowitych mieszkańców wypędzili. Jednak niedługo potem kontrolę nad miastem przejął inny potężny gracz – tyran Rhegion (dzisiejsze Reggio Calabria, znajdujące się po drugiej stronie cieśniny): Anaksilas. Wygonił zdradliwych Samijczyków, a do Zankle przeniósł kolonistów ze swojego rodzinnego regionu: Mesenii (gr. Μεσσηνία) na Peloponezie. Wtedy też zmienił nazwę miasta na Messana, co dało początek dzisiejszej Messynie.
I tak przez kolejne dziesięciolecia Messenia (podobnie jak wspomniana wyżej Katania) balansowała pomiędzy różnymi politycznymi sojuszami, próbując utrzymać się jak najdalej od potężnych Syrakuz. W 396 roku p.n.e., podczas wielkiej wojny sycylijskiej, do Messenii dotarła gigantyczna armia Kartaginy pod wodzą Himilkona. Mieszkańcy bronili się zaciekle, jednak przewaga wroga była uderzająca. Himilkon zdobył miasto i rozkazał zrównać je z ziemią, aby nikt nigdy już tutaj nie wrócił. Messenia była jednak zbyt dobrze położona, by na zawsze zniknąć z mapy Sycylii. Kilka lat później tyran Syrakuz Dionizjos I Starszy odbudował miasto. Koniec greckiej ery Messyny wiąże się z historią, która wpłynęła na losy całego starożytnego świata. W 288 roku p.n.e. Mamertyni (pochodzący z Samnium i Kampanii italscy najemnicy), którzy wcześniej służyli tyranowi Syrakuz, podstępem wkroczyli do Messyny jako przyjaciele, po czym w nocy wyrżnęli wszystkich greckich mężczyzn, przejęli ich domy, żony i majątki. Mamertyni zmienili Messynę w gniazdo rozbójników, terroryzując całą północno-wschodnią Sycylię. Kiedy kilkanaście lat później król Syrakuz, Hieron II, postanowił ostatecznie ukarać bandytów i obległ miasto, zdesperowani Mamertyni popełnili geopolityczny błąd: poprosili o pomoc zarówno Kartaginę, jak i Rzym.
Rzymianie, obawiając się, że Kartagina przejmie całkowitą kontrolę nad kluczową cieśniną, w 264 roku p.n.e. wysłali swoje legiony do Messyny. To właśnie w tym miejscu, padł pierwszy strzał w I wojnie punickiej – konflikcie, który na zawsze złamał potęgę Kartaginy i uczynił z Rzymu światowe imperium. Pod rzymskimi rządami miasto zyskało status wolnego miasta sprzymierzonego (Civitas Foederata) i stało się znane jako Messana.
Dużo łatwiej ślady Grecji można znaleźć we współczesnej Taorminie. Podczas gdy Syrakuzy imponowały potęgą militarną, a Agrigento bogactwem, to historia Taorminy (Tauroménion – gr. Ταυρομένιον) narodziła się z dramatu i potrzeby znalezienia bezpiecznego schronienia. Historia greckiej Taorminy jest bezpośrednio związana z tragicznym losem Naksos – najstarszej greckiej kolonii na Sycylii (założonej w 734 r. p.n.e. u stóp dzisiejszego wzgórza Taorminy). W 403 roku p.n.e. tyran Syrakuz, Dionizjos I Starszy, doszczętnie zniszczył Naksos za to, że miasto weszło w sojusz z Atenami. Niedobitki Greków straciły swoje domy i wraz z Sykulami zmuszeni byli szukać nowego miejsca do życia. Znalazło je wyżej, na stromym i trudnym do zdobycia wzgórzu Tauro. Nową osadę nazwano Tauroménion, co oznaczało po prostu „twierdzę na górze Tauro”.
Dionizjos z Syrakuz nie zamierzał jednak tolerować niezależnej twierdzy tak blisko swoich granic. Zimą 394 roku p.n.e. podjął nieudaną próbę zdobycia miasta, która została odparta, a sam Dionizjos ledwo uszedł z życiem. Kilkanaście lat później (w 392 roku p.n.e.) Tauromenion zawarło traktat pokojowy z Syrakuzami i oficjalnie przeszło pod ich kontrolę. Prawdziwy rozkwit jako klasyczne greckie polis miasto przeżyło w 358 roku p.n.e. Wtedy to wpływowy i zamożny obywatel Andromachos zebrał rozproszonych po Sycylii potomków dawnych mieszkańców Naksos i osiedlił ich na stałe w Tauromenion. Andromachos rządził miastem mądrze i sprawiedliwie, dbając o wolność i kulturę, przez co zyskał ogromny szacunek.
W III wieku p.n.e. Tauromenion weszło w skład stabilnego i bogatego królestwa Hierona II z Syrakuz. Był to czas pokoju, rozwoju handlu oraz wielkich inwestycji budowlanych. To właśnie wtedy, za panowania Hierona II, w III wieku p.n.e., wzniesiono najsłynniejszy zabytek miasta – Teatr Grecki. Gdy wybuchła II wojna punicka, a Syrakuzy zostały zdobyte przez Rzymian (212 r. p.n.e.), Taormina zachowała się bardzo rozsądnie. Miasto nie stawiało oporu rzymskim legionom. Dzięki temu rzymski konsul Marcellus potraktował jego mieszkańców wyjątkowo łagodnie. Tauromenion otrzymało status Civitas Foederata (miasta sprzymierzonego) z Rzymem. Oznaczało to, że miasto zachowało nominalną wolność, własne prawa i było zwolnione z płacenia podatków, co pozwoliło mu płynnie przejść z ery greckiej w rzymską bez rozlewu krwi.
Większość greckich budowli w Taorminie podzieliła los tych z innych miast Sycylii – Rzymianie nadbudowali je lub przebudowali w swoim stylu. To, co jednak najlepiej przypomina o greckim panowaniu, to wspomniany już teatr antyczny. Choć dzisiejszy ceglany wygląd, nisze i łuki to efekt rzymskiej przebudowy (Rzymianie przystosowali go m.in. do walk gladiatorów), to ogólny zarys, widownia (cavea) oraz genialne umiejscowienie w skale to zasługa Greków. Wybrali oni to miejsce z typowym dla swojej kultury zmysłem estetycznym – tak, aby tłem dla sceny był dymiący wulkan i lazur Morza Jońskiego. Także w niektórych fragmentach średniowiecznych fortyfikacji miasta wciąż można dostrzec potężne, idealnie dopasowane bloki kamienne (tzw. mur izodomiczny) ułożone przez greckich budowniczych.
Podczas kolejnych dni naszej sycylijskiej podróży śladem starożytnej Grecji, przeplataliśmy zwiedzanie z wizytami na urokliwych plażach wschodniej i południowej części wyspy. Nie mogliśmy jednak nie zajrzeć do miasta, które w tym wpisie pojawiało się już wielokrotnie – do Syrakuz. Historia tego miasta (gr. Συράκουσαι) to nie jest opowieść o prowincjonalnej kolonii. To prawdziwa kronika jednego z największych mocarstw starożytnego świata. W czasach swojej świetności Syrakuzy były potężniejsze, bogatsze i ludniejsze niż Ateny, a sam Cyceron nazywał je najpiękniejszym z greckich miast.
Wszystko zaczęło się w około 734 roku p.n.e. kiedy na Sycylię przybyli doryccy koloniści z Koryntu pod wodzą Archiasa. Swoją osadę założyli na niewielkiej wyspie Ortygia (gr. Ορτυγία), położonej tuż przy brzegu Sycylii. Architektura miasta to był prawdziwy strategiczny majstersztyk – własne źródło słodkiej wody (słynne źródło Aretuzy) i dwa potężne, naturalne porty (wielki i mały). Miasto rosło tak szybko, że w krótkim czasie przestało mieścić się na Ortygii. Wtedy grecy zbudowali most łączący wyspę z Sycylią i zaczęli rozbudowywać nowe dzielnice już na sycyliskim brzegu.
W przeciwieństwie do demokratycznych Aten, Syrakuzy przez większość czasu były rządzone przez tyranów – autokratów, którzy z jednej strony rządzili twardą ręką, a z drugiej zmieniali miasto w potęgę kulturalną i militarną. Tyran Gelon przeniósł swoją stolicę z Geli do Syrakuz. W 480 roku p.n.e., sprzymierzony z Akragas, zmiażdżył pod Himerą potężną armię Kartaginy. Według legendy zwycięstwo to miało miejsce dokładnie tego samego dnia, kiedy Grecy na Bałkanach pokonali Persów pod Salaminą. Syrakuzy zalała fala złota i niewolników. Później Hieron I uczynił z Syrakuz stolicę kultury. Na jego dwór przyjeżdżali najwięksi poeci epoki: Pindar, Symonides oraz ojciec greckiej tragedii – Ajschylos, który w tutejszym teatrze wystawił swoją słynną sztukę Persowie.
Najbardziej dramatyczny rozdział w historii miasta napisała wielka wojna peloponeska. Ateny, zazdrosne o potęgę doryckich Syrakuz (i chcące odciąć Spartę od dostaw sycylijskiego zboża), wysłały przeciwko miastu gigantyczną ekspedycję wojenną – ponad 130 okrętów i tysiące hoplitów. Oblężenie Syrakuz trwało dwa lata. Kiedy Syrakuzom z pomocą pospieszyli Spartanie, szala zwycięstwa zaczęła się przechylać. W 413 roku p.n.e. w wodach Wielkiego Portu rozegrała się wielka bitwa morska. Flota ateńska została doszczętnie zniszczona, a armia lądowa zmasakrowana podczas odwrotu. Ponad 7 tysięcy wziętych do niewoli Ateńczyków zamknięto w potężnych miejskich kamieniołomach (Latomiach). Trzymani pod gołym niebem, bez wody i jedzenia, powoli umierali z wycieńczenia.
Po pokonaniu Aten na scenę wkroczył prawdopodobnie najbardziej fascynujący tyran w historii Syrakuz – Dionizjos I Starszy (rządził w latach 405–367 p.n.e.). To on zamienił miasto w jedną, gigantyczną twierdzę. Wzniósł zamek Castello Eurialo – najbardziej zaawansowaną twierdzę wojskową starożytności. Zatrudniał inżynierów, którzy w Syrakuzach wynaleźli katapultę oraz wielkie okręty wojenne (kwadryremy). Na jego dworze gościł sam filozof Platon, choć panowie tak bardzo się poróżnili w kwestiach politycznych, że tyran… sprzedał filozofa w niewolę (na szczęście przyjaciele Platona szybko go wykupili). Ostatni okres świetności przyniósł miastu Hieron II (III w. p.n.e.), który zapewnił Syrakuzom dekady pokoju i dobrobytu, umiejętnie balansując między Kartaginą a rosnącym w siłę Rzymem. Za jego czasów w mieście żył i tworzył najsłynniejszy syn Syrakuz – genialny matematyk i fizyk Archimedes.
Po śmierci Hierona II miasto popełniło jednak tragiczny błąd polityczny i podczas II wojny punickiej poparło Kartaginę. W odpowiedzi pod mury Syrakuz podeszły rzymskie legiony pod wodzą konsula Marcellusa. Rzymianie myśleli, że zdobędą miasto z marszu, ale oblężenie ostatecznie trwało aż dwa lata (214–212 p.n.e.) z powodu… jednego człowieka. Archimedes zaprojektował dla obrońców niesamowite machiny wojenne: potężne katapulty, „szpony” chwytające i wywracające rzymskie okręty, a według legendy użył nawet zwierciadeł do podpalenia rzymskiej floty promieniami słońca. Ostatecznie w 212 roku p.n.e. z powodu nieuwagi obrońców podczas święta bogini Artemidy, Rzymianie wdarli się do miasta. Zdobycie i splądrowanie Syrakuz przez Rzymian w 212 roku p.n.e. zamknęło najwspanialszy, grecki rozdział w historii tego miasta, zmieniając je w stolicę nowej rzymskiej prowincji.
Dziś w Syrakuzach z łatwością można odnaleźć ślady dawnej, greckiej potęgi. W XVIII-wiecznej Katedrze Duomo zbudowanej w stylu baroku sycylijskiego można znaleźć Świątynię Ateny pochodzącą z V wieku p.n.e. Chrześcijanie w VII wieku n.e. zamurowali przestrzenie między zewnętrznymi kolumnami doryckimi i wycięli arkady w wewnętrznych murach świątyni (w tzw. celli). Potężne, surowe doryckie kolumny sprzed 2500 lat są dziś doskonale widoczne zarówno w bocznych nawach wewnątrz, jak i wtopione w zewnętrzną ścianę budynku na Piazza Duomo. To ta sama świątynia, na której dachu w starożytności znajdował się gigantyczny, złoty posąg Ateny służący żeglarzom za punkt orientacyjny. Warto także odwiedzić Świątynię Apolla, zlokalizowaną tuż przy wejściu na wyspę Ortygia, na Piazza Pancali. To najstarsza dorycka świątynia kamienna na całej Sycylii (pochodzi z początku VI wieku p.n.e.). Przez stulecia służyła jako kościół bizantyjski, meczet, kościół katolicki aż wreszcie hiszpańskie koszary. W XX wieku została odkryta i choć zachowała się tylko częściowo, to wciąż można podziwiać jej monumentalną podbudowę oraz rzędy grubych kolumn.
Jednak to, co przyciąga nawet współczesnych Greków do Syrakuz (wszędzie tam, gdzie znajdują się ślady dawnej Grecji – i tylko tam – spotykaliśmy Greków), to stanowisko archeologiczne w dzielnicy Neapolis. To tam znajdziemy teatr grecki (wzniesiony w V wieku p.n.e. i przebudowany w III wieku p.n.e. przez Hierona II), jeden z najbardziej spektakularnych teatrów starożytnego świata greckiego. Ogromna widownia (mieściła 15 tysięcy widzów), która w przeciwieństwie do teatrów rzymskich nie została zbudowana z cegły, lecz w całości wykuta w skale wzgórza Temenite do dziś służy za miejsce festiwali i koncertów. Kamieniołomy, czyli dawne głębokie jaskinie i wyrobiska z których Grecy pozyskiwali kamień do budowy miasta i Ucho Dionizjusza – wysoka na 23 metry jaskinia o niesamowitej akustyce. Kształt jaskini przypomina literę „S” i zwęża się ku górze niczym lej lub małżowina uszna. To sprawia, że dźwięk skupia się i wędruje ku górze, ulegając niemal dwudziestokrotnemu wzmocnieniu. Ołtarz Hierona II, 190-cio metrowa platforma wykuta w skale, będąca największym cmentarzem ofiarnym starożytności, na którym podczas świąt ku czci Zeusa składano jednorazowo w ofierze nawet 450 byków! Spacerując po ulicach dzisiejszych Syrakuz można z łatwością przenieść się do czasów starożytnej Grecji!
Na koniec naszego pobytu na Sycylii zajrzeliśmy jeszcze do Ragusy i Modicy – dwóch pereł sycylijskiego baroku. W czasach greckich dzisiejsza Ragusa (a dokładnie jej najstarsza dzielnica, Ragusa Ibla) nosiła nazwę Ibla Ieraia (gr. Ύβλα Ηραία). Była to jedna z najważniejszych i najbardziej ufortyfikowanych osad rodowitego plemienia Sykulów. Sąsiednia Modica w czasach starożytnych nazywała się Mutyca (gr. Μούτυκα). Podobnie jak Ragusa, jej początki sięgają epoki brązu i są dziełem Sykulów, którzy zamieszkiwali jaskinie i zbocza tutejszych głębokich kanionów. Tam odpoczęliśmy trochę od starożytnej Grecji, by znów zachwycać się interiorem Sycylii w tym najpiękniejszym dla nas wydaniu.
Kolejne trzy tygodnie to już nasza ukochana Kreta, na której wreszcie mogliśmy odpocząć po naprawdę intensywnych dniach spędzonych na Sycylii. Tutaj wszystko robiliśmy już bez pośpiechu. Odwiedzaliśmy znajome kąty, przyjaciół, nasze ulubione plaże i urokliwe zakątki. Mieliśmy jednak wyjątkowe szczęście! Odkrywaliśmy także miejsca, które do tej pory z jakiegoś powodu nie znalazły się na trasie naszych kreteńskich wojaży. Tak było m.in. z Wąwozem Kourtalioti (gr. Φαράγγι Κουρταλιώτη), w którym wielką przyjemnością było zamoczyć się w lodowatej wodzie płynącej wprost z gór!
Po kilku latach wróciliśmy także do Ogrodu Botanicznego (gr. Βοτανικό Κήπο) – tak po prostu, na spacer. A poza tym zawsze kiedy po przerwie wracamy do znajomych nam miejsc możemy zobaczyć ile tam się zmieniło! Z tego właśnie powodu odwiedziliśmy ponownie naszych przyjaciół z winiarni Anoskeli (gr. Ανώσκελη) oraz winiarni Karavitakis (gr. Καραβιτάκης) by spróbować ich nowych, wspaniałych win.
Jak zwykle wzięliśmy udział w panigiri z okazji święta Świętego Fanourisa (gr. Άγιος Φανούριος), gdzie jak co roku uraczono nas wspaniałą fanouropitą (gr. φανουρόπιτα) – ciastem pieczonym tylko ten jeden raz w roku! Mieliśmy także niezwykłe szczęście wziąć udział w dwóch koncertach w Chanii (gr. Χανιά). Pierwszym z nich był koncert Heleny Paparizou (gr. Έλενα Παπαρίζου) prawdziwej greckiej megagwiazdy sceny muzycznej i zwyciężczyni 50 konkursu Eurowizji w 2005 roku, która część swoich piosenek zaśpiewała razem z Klavdią (gr. Κλαυδία) swoją muzyczną wychowanką i reprezentantką Grecji na 69 konkursie Eurowizji w 2025 roku (w finale zajęła 17 miejsce). Koncert odbywał się w ramach festiwalu MadFest Crete i był prawdziwą ucztą dla fanów współczesnej greckiej muzyki pop! Bawiliśmy się do późnej nocy, a Paparizou porwała widzów w rytmy swoich najpopularniejszych, ale i tych nieco już zapomnianych przebojów.
Drugi z koncertów był częścią Festiwalu Mikisa Theodorakisa (gr. ), który upamiętniał 100. rocznicę urodzin tego genialnego twórcy. Początkowo celem festiwalu było świętowanie urodzin kompozytora, a po jego śmierci festiwal pełni rolę upamiętniającą jego pracę. W 2017 roku, na cztery lata przed swoją śmiercią, Mikis Theodorakis po raz ostatni powierzył misję artystyczną innej twórczyni – piosenkarce i autorce tekstów Marii Papageorgiou (gr. Μαρία Παπαγεωργίου). Nagrała ona płytę „Allilografia” (gr. Αλληλογραφία – Korespondencja), będącą nową interpretacją kultowych, lirycznych utworów kompozytora.
Wybitna pieśniarka Tania Tsanaklidou (gr. Τάνια Τσανακλίδου) swoim głosem zbudowała wyjątkowy pomost między Grecją wielkich poetów, dramatem wygnańców a błękitem mórz. Dzięki współpracy z Marią Papageorgiou piosenki te zabrzmiały jak uniwersalny manifest, wykraczający poza granice języka greckiego. Podczas koncertu oddano także hołd dwóm greckim laureatom Nagrody Nobla w dziedzinie literatury: Jorgosowi Seferisowi (gr. Γιώργος Σεφέρης) i Odyseasowi Elitisowi (gr. Οδυσσέας Ελύτης), których poezja zainspirowała Theodorakisa do stworzenia jednych z najbardziej poruszających kompozycji w jego życiu. Warto także wspomnieć, że artystki z koncertem tym odwiedziły wcześniej także Chiny (trzy koncerty: w Pekinie, Szanghaju i Chongqing) realizując jedno z ostatnich życzeń Theodorakisa, aby jego twórczość dotarła do tych nielicznych krajów, których w ciągu swojego życia nie zdążył już odwiedzić.
Pod koniec naszego wyjazdu dzięki szybkiemu promowi SeaJets wyskoczyliśmy także na Milos (gr. Μήλος). To była nasza pierwsza wizyta na tej cykladzkiej wyspie i z pewnością nie ostatnia! Nasz prom dopłynął do głównego portu wyspy – Adamas (gr. Αδάμας) skąd natychmiast wyruszyliśmy na jedną z najpiękniejszych plaż na wyspie – plażę Sarakiniko (gr. Παραλία Σαρακίνικο). Można tam podziwiać niesamowite formacje skalne (przypominające o wulkanicznym pochodzeniu wyspy), które w kontraście z błękitem wzburzonego Morza Egejskiego (gr. Αιγαίο Πέλαγος) wydają się być wręcz śnieżnobiałe! Ponoć w wyrzeźbionych tu przez fale jaskiniach skrywali swoje statki piraci, którzy niegdyś siali postrach na wodach basenu Morza Śródziemnego. Podczas naszego pobytu na Milos pobuszowaliśmy także po stolicy wyspy – Place (gr. Πλάκα). To jedno z tych miejsc, które swoją charakterystyczną cykladzką architekturą momentami łudząco przypomina uliczki znane nam z Santorini (gr. Σαντορίνη) jednak pozbawione nieprzerwanego potoku turystów.

Nasyceni Grecją – zarówno w jej obecnych granicach, jak i tych historycznych, przepełnieni grecką kulturą, kuchnią, językiem i doświadczeniami po miesiącu wróciliśmy do Polski by zacząć planować naszą kolejną podróż. Podróż, która jak się później okazało odbyła się już niecałe dwa miesiące później.



![66 2020 08 30 15 21 58 [canon eos 100d]](https://www.przewodnikpokrecie.pl/wp-content/uploads/2022/11/66-2020-08-30_15-21-58_Canon-EOS-100D.jpg)
![2019 08 01 10 13 58 [canon eos 100d]](https://www.przewodnikpokrecie.pl/wp-content/uploads/2023/06/2019-08-01_10-13-58_Canon-EOS-100D-416x278.jpg)