witajcie

Sam nie wiem jak to się stało, że to właśnie Kreta zawładnęła moim ciałem i umysłem na dobre. Wiem natomiast, że stało się to w 2015 roku, kiedy planowałem swoje wakacje – po raz pierwszy w Grecji. Wtedy jeszcze, jako niedoświadczony turysta skorzystałem z usług biura podróży. Mimo, że wyjazd zasadniczo się udał, to wiedziałem że więcej z biurem podróży do Grecji już nie pojadę. I nie pojechałem. Za dużo było tam komercji, a za mało autentycznej Krety. Od tej pory sam organizowałem wszystkie swoje wyjazdy, spędzając długie godziny na poszukiwaniu w sieci, przewodnikach i książkach tego, co warto w Grecji zobaczyć. Ale to wciąż było dla mnie za mało.

img 20210818 115844 scaled e1680519746283

Kreta, zafascynowała mnie bardzo mocno. Nie tylko historią, krajobrazem, plażami czy stanowiskami archeologicznymi, ale przede wszystkim tym, czego brakowało i wciąż brakuje mi w Polsce. Ludźmi. Ich zupełnie innym podejściem do życia, pracy, obowiązków, rodziny. Zrozumiałem, że Kreta jest wspaniała dlatego, że wspaniali są Kreteńczycy. Zacząłem zwracać większą uwagę na to, czego inni nie mieli czasu dostrzec, słuchać tego, co dla innych wydawało się językową kakofonią. Z tego powodu zacząłem uczyć się języka greckiego. Chciałem dogadać się z Grekami, wniknąć jeszcze głębiej w ich tkankę i zajrzeć tam, gdzie inni – bez znajomości języka – nie zostaną wpuszczeni. Dziś, jestem już po trzech latach nauki i wciąż się uczę. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że dla Greków zawsze pozostanę ξένος (obcym), jednak mam cichą nadzieję, że ciut mniej obcym niż inni. I kiedy dziś wracam w znajome mi miejsca, a Kreteńczycy witają się ze mną jak z dawno niewidzianym znajomym to wierzę, że mi się to udało.

Na Krecie stopniowo zacząłem się czuć jak w domu, a momentami nawet lepiej. Zaprzyjaźniłem się z Grekami, ich filozofią życia, i zrozumiałem co tak naprawdę znaczy trudne w przekładzie na język polski słowo χαρμολύπη (harmolipi). To dwoistość, która tkwi u źródeł ludzkiego doświadczenia, czasami nieco smutna ale i przejmująco radosną. Taka pomieszana, jedyna w swoim rodzaju, której w Polsce nie potrafię znaleźć. I tak, każdy kolejny powrót do kraju zaczął przyprawiać mnie o wielką tęsknotę, a dziś nie wyobrażam sobie już mojego prywatnego, wewnętrznego świata bez Grecji, a w szczególności bez Krety. Po grecku gotuję, po grecku rozmawiam, słucham radia, muzyki czy telewizji i po grecku myślę – a przynajmniej się staram, bo mając polskie korzenie jest to niezwykle trudne.

Wreszcie, po ośmiu latach i sześciu kolejnych podróżach do Grecji postanowiłem, że chciałbym podzielić się tym co udało mi się znaleźć z innymi ludźmi. Sam w końcu kiedyś jechałem do Grecji po raz pierwszy i wiedziałem jak trudno jest znaleźć w sieci wiarygodne i rzetelne informacje. Dlatego stworzyłem Przewodnik po Krecie, w którym zacząłem pisać o tym co pięknego można tam znaleźć. Od początku towarzyszyły mi jednak dwa postanowienia.

  1. W moim Przewodniku nigdy nie znajdziecie rankingu najpiękniejszych miejsc (bo takie rankingi mnie strasznie irytują – w końcu jak można wybrać najpiękniejsze, wśród samych pięknych?). Jeżeli zatem szukacie rankingu najpiękniejszych miejsc na trzydniowy trip na Kretę to wybaczcie, ale w tym Przewodniku tego nie znajdziecie. Za to w sieci jest pełno takich rankingów, jeżeli mimo wszystko tego akurat potrzebujecie.
  2. Nigdy nie będę oceniał czy coś zobaczyć warto, czy też nie. Oczywiście sam mam takie przemyślenia i czasami, w niektórych wpisach w Przewodniku delikatnie sugeruję, że zwiedzanie tego czy tamtego można sobie odpuścić, jeżeli nie macie zbyt wiele czasu, ale nigdy nie napiszę wprost, że coś nie jest warte Waszej uwagi. Ja Wam to tylko proponuję, a Wy sami zdecydujcie, czy warto.

Ale Przewodnik po Krecie od początku miał także drugi aspekt, bardziej dydaktyczny. Chciałem żeby moi Czytelnicy spróbowali poznać Kretę nieoczywistą, spojrzeli na nią moimi oczami i spróbowali dostrzec to wszystko, w czym ja się zakochałem. Udowodnić Wam, że nawet w środku najwyższego sezonu da się znaleźć Kretę dziewiczą, pustą i dostępną tylko dla wtajemniczonych. Pokazać, że warto próbować – nie tylko kreteńskiej kuchni, ale także wniknąć w greckie zwyczaje i tradycje. Dlatego rozwijam dla Was sekcję o kulturze, wrzucam cotygodniowe przeglądy prasy i najnowsze newsy prosto z Krety.

A zatem rozgośćcie się, weźcie kubek gorącej μαλοτήρα (malotiry) lub szklaneczkę ούζο (ouzo) i zaplanujcie swoje wymarzone, kreteńskie wakacje! Albo podróżujcie palcem po mapie, oglądajcie zdjęcia, zamknijcie oczy i w mgnieniu oka przenieście się tam, gdzie akurat chcielibyście się znaleźć. Udanej podróży!

kalotaxidi